• Wpisów: 247
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 365 dni temu, 21:42
  • Licznik odwiedzin: 31 878 / 1226 dni
 
yankeemaniac
 
Świeca o zapachu wody aloesowej jest jedną z kolekcji wiosennej. Spośród trzech właśnie ten zapach chciałam wypróbować najbardziej. Słyszałam, że pachnie arbuzem, co tym bardziej wzbudziło moją ciekawość. W końcu zapach, w formie wosku, trafił w moje ręce.


1332176e-aloe-water-large-jar-candle.jpg



Powąchany na zimno faktycznie trochę pachniał arbuzem, ale takim pozbawionym jakiejkolwiek słodkości. Bardzo mnie to zaintrygowało, ponieważ lubię takie dziwne, pozbawione typowej słodyczy, zapachy. Z niecierpliwością włożyłam go do kominka czekając na rozwój wydarzeń. Chwilę później poczułam, jak rozwija się "zielony" aromat, faktycznie przypominający aloes. Po kilku minutach poczułam również, że ktoś smaży frytki. Na troszkę starym oleju. Z zaciekawieniem udałam się do kuchni, jednak nikogo tam nie było, a na palniku nie stał nawet żaden garnek. Po powrocie do pokoju odkryłam, że to on jest źródłem tej nieprzyjemnej woni. Mający świeżo pachnieć wosk jakoś zmieszał się z zapachem otoczenia i - nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć - przeobraził się w jeden z bardziej nieznośnych zapachów.

Wosk paliłam czterokrotnie, jednak za każdym razem dawał ten sam efekt. Przez chwilę pachniał intrygująco, lecz kiedy nuty nasilały się, zaczynał przypominać zapach oleju po smażeniu. Nie jest to wina przypalenia wosku ani nic z tych rzeczy - po prostu kompozycji zapachowej. Wiem, że niektórym ta świeca naprawdę przypadła do gustu, ale wiadomo - czasem różni ludzie mają różne skojarzenia - ja akurat niezbyt przyjemne ;)

Co do trwałości i intensywności - zapach mimo wszystko należy do delikatnych, subtelnych, z pewnością nie jest to żaden killer. Przez to zapach znika zaraz po zgaszeniu podgrzewacza, przyjmując na sam koniec z powrotem ładną, miłą nutkę świeżego, zielonego zapachu aloesu, czy, jak niektórzy mówią - arbuza.

Bardzo przypadł mi do gustu niecodzienny, zimny odcień zieleni wosku. Moim zdaniem, przez brak ciepłych, "słodkich" kolorów, bardzo dobrze odzwierciedla aromat wosku. Również prosta, minimalistyczna ilustracja z aloesem jak najbardziej do mnie przemawia, dopełniając ten prosty, ale przyjemny (na początku i końcu) zapach.

Podsumowując - wosk byłby całkiem miły, jednak aromat, towarzyszący paleniu go przez 90% czasu, skutecznie uniemożliwia mi jakiekolwiek większe zachwyty nad nim.

Ocena 3/10

  •  
  • Pozostało 1000 znaków